Słowo

Słowo metodystów na jubileusz 100-lecia „Pielgrzyma Polskiego”

W lutym 1926 roku ukazał się pierwszy numer „Pielgrzyma Polskiego”. Był to początek drogi, która — jak każda prawdziwa pielgrzymka — nie była ani prosta, ani łatwa. „Pielgrzym” od samego początku wyznaczył sobie ambitne zadanie: być nie tylko organem informacyjnym Kościoła, lecz także miejscem refleksji religijnej, teologicznej, społecznej i kulturalnej. Miał prowadzić czytelnika ku źródłom wiary, ku Ewangelii, ku odpowiedzialnemu myśleniu i ku odważnemu świadectwu.

Dzisiaj z wdzięcznością wspominamy tych, którzy stali u początków tej drogi: Jana Kazimierza Neudingaa – inicjatora nazwy „Pielgrzym Polski”, Edmunda Chambersa, Władysława Dropiowskiego i Michała Kośmiderskiego – pierwszych redaktorów i wydawców pisma.

Z wdzięcznością przywołujemy również wielu autorów oraz współpracowników, którzy wnosili na łamy „Pielgrzyma” swój talent, erudycję, wiarę, niepokój intelektualny i miłość do słowa. Dzięki nim pismo miało wysoki poziom literacki i publicystyczny, a zarazem pozostawało blisko życia Kościoła i jego codziennych spraw. To dzięki takim ludziom „Pielgrzym Polski” nie był pismem obojętnym. Był pismem, które miało charakter, ton, głos i sumienie.

Historia „Pielgrzyma Polskiego” jest także historią przerw i trudnych powrotów. W tym trudzie widzimy coś więcej niż zwykłą pracę wydawniczą. Widzimy świadectwo przekonania, że słowo jest potrzebne; że Kościół potrzebuje własnego głosu; że wspólnota wierzących potrzebuje miejsca, w którym może myśleć, pamiętać, uczyć się i rozmawiać.

Dzisiaj głośno wypowiadamy słowo: „dziękujemy” – dziękujemy wszystkim redaktorom „Pielgrzyma Polskiego”, których pracę opisują roczniki pisma. Dziękujemy za ich odwagę podejmowania decyzji, za troskę o linię redakcyjną, za wierność tradycji i za gotowość do szukania nowych form wyrazu.

Dziękujemy autorom — duchownym i świeckim, teologom, historykom, publicystom, tłumaczom, kronikarzom życia zborowego, ludziom kultury i ludziom wiary. To oni przez sto lat zapełniali łamy „Pielgrzyma” treścią. Nierzadko czynili to bez wynagrodzenia, bez rozgłosu, z poczucia odpowiedzialności i służby. Ich praca była często cicha, ale nie była mała. Była darem.

Historia czasopisma składa się również z pracy tych, którzy dbali, aby numer został przygotowany, wydrukowany, spakowany, wysłany i dostarczony do czytelnika. Bez tej wiernej, praktycznej służby żadna idea nie stałaby się rzeczywistością. Dlatego dziękujemy też wszystkim współpracownikom technicznym, osobom odpowiedzialnym za skład, korektę, druk, administrację, kolportaż i wysyłkę.

Dziękujemy czytelnikom. Bo pismo żyje naprawdę dopiero wtedy, gdy ktoś bierze je do ręki, czyta, rozważa, dyskutuje, zachowuje, przekazuje dalej. „Pielgrzym Polski” nigdy nie był pismem masowym. Ale przez dziesięciolecia był pismem czytanym uważnie. I może właśnie w tym tkwi jego siła: nie w liczbie egzemplarzy, lecz w głębi spotkania ze słowem.

Sto lat „Pielgrzyma Polskiego” to historia wytrwałości. To historia pisma, które było i jest świadkiem dziejów Kościoła Metodystycznego w Polsce, ale także ich uczestnikiem. To pismo, które dokumentowało życie wspólnot, towarzyszyło debatom, podejmowało tematy trudne, broniło poziomu intelektualnego, pielęgnowało pamięć i otwierało przestrzeń refleksji.

„Pielgrzym Polski” przypominał, że wiara nie boi się myślenia, a myślenie zakorzenione w Ewangelii może być formą służby.

Jubileusz stulecia nie jest jednak wyłącznie spojrzeniem wstecz. Jest także pytaniem o przyszłość. Czy w świecie szybkich komunikatów, krótkich wiadomości, obrazów przesuwanych jednym ruchem palca i debat, które często tracą głębię, jest jeszcze miejsce na pismo refleksyjne, kościelne, odpowiedzialne?

Odpowiedź brzmi: tak — jeśli „Pielgrzym Polski” pozostanie wierny swojej tożsamości. Nie musi być pismem najgłośniejszym. Nie musi być najmodniejsze. Nie musi ścigać się z tempem współczesnych mediów. Jego powołaniem jest coś innego: być miejscem uważności, pamięci, rozmowy i duchowego rozeznania. Być przestrzenią, w której wiara spotyka się z kulturą, historia z teraźniejszością, a słowo z odpowiedzialnością.

Nazwa „Pielgrzym Polski” zobowiązuje. Pielgrzym to ten, kto jest w drodze. Nie posiada wszystkiego. Nie zatrzymuje się na zawsze w jednym miejscu. Niesie ze sobą pamięć, ale patrzy przed siebie. Wie, skąd idzie, ale pyta również, dokąd prowadzi go Bóg.

Dlatego dziś, w roku jubileuszu, nie tylko wspominamy. My także powierzamy przyszłość tego pisma Bogu. Powierzamy Mu redaktorów, autorów, współpracowników, czytelników i tych, którzy dopiero odkryją „Pielgrzyma Polskiego” jako ważny głos metodystycznej i ekumenicznej refleksji.

Niech ten jubileusz będzie czasem wdzięczności, ale także odnowienia zobowiązania. Niech będzie zachętą do dalszej współpracy. Niech przypomni, że każde dobre słowo, każdy uczciwy tekst, każda rzetelna refleksja, każda kronikarska notatka i każde świadectwo wiary mogą stać się częścią większej drogi.

Dzisiaj z szacunkiem pochylamy się nad stuletnią historią „Pielgrzyma Polskiego”.

Z wdzięcznością wspominamy tych, którzy byli przed nami.

Z uznaniem patrzymy na tych, którzy służą dziś.

Z nadzieją myślimy o tych, którzy podejmą tę służbę jutro.

Niech „Pielgrzym Polski” nadal będzie znakiem, że słowo ma znaczenie.

Niech będzie miejscem, gdzie wiara szuka zrozumienia.

Niech będzie świadectwem Kościoła, który pamięta, myśli i służy.

Niech pozostanie pismem uważnym, odpowiedzialnym i odważnym.

Bo pielgrzymowanie trwa.

I dopóki trwa pielgrzymowanie, dopóty „Pielgrzym Polski” ma sens.

CV Konferencja Doroczna Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego

Paprotnia, 29 maja 2026 roku